.

.

piątek, 31 marca 2017

Taniec

Dzisiaj porozmawiamy o tańcu.

 Ja swoja przygodę taneczną zaczęłam w wieku 4-5 lat jako mały przedszkolak. Pani, która założyła swój zespół taneczny nauczała tańca w osiedlowym przedszkolu, do którego uczęszczałam. Zespół wyróżniał się pewnym rodzajem tańca 'teatralnego. Każdy układ taneczny przedstawiał jakąś historię lub przedstawienie typu ''Łąka o poranku'', ''czy ''Roztańczona klasa''.Jak wiadomo wiele dzieci lubi sobie poskakać i wyszaleć w ten sposób, jednak ja połączyłam z tym większe nadzieje niż tylko zwykłe brykanie po sali gimnastycznej. Po kilku miesiącach zajęć, organizatorka zespołu zauważyła we mnie wyjątkowy talent taneczny. Bezproblemowo radziłam sobie z rytmem muzyki oraz wyczuciem i zapamiętaniem każdego ruchu układu. Zaproponowano mi wówczas dołączenie do legnickiego zespołu tanecznego ''Balbinki''. Pamiętam swój pierwszy występ pt. ''Matrix'' w 2005 roku w parku miejskim. To był mój pierwszy poważny stres, lecz byłam pewna swoich umiejętności tanecznych. Na scenie czułam się jak gwiazda, a najbliższa rodzina była ze mnie bardzo dumna.
W kolejnych latach coraz lepiej radziłam sobie w tańcu wraz z coraz większą ilością występów nie tylko na arenie krajowej (coroczne występy taneczne w Kielcach, walcząc o Złotą Jodłę), a także światowej (w tym przypadku Węgry). Całe moje dzieciństwo opierało się na tańcu i występach. Opisując teraz moją przygodę taneczną wzruszam się, bo to były jedne z najlepszych wspomnień mojego beztroskiego dzieciństwa, ale kontynuujmy.. .Bardzo zżyłam się z tamtejszą grupą, jednak dalej byłam nieśmiałą Iwonką, która bała się każdego. Wszystkie moje nieśmiałości znikały wraz z tańcem. Czułam, że jestem w odpowiednim miejscu, z odpowiednimi ludźmi w odpowiednim czasie.
Wraz z końcem 3 klasy podstawówki zdecydowałam się niestety na opuszczenie ukochanej grupy tanecznej. Głównym powodem było przemęczenie, częste próby w tygodniu po kilka godzin do późnego wieczora. Ale to nie był wcale koniec mojej przygody z tańcem. Prawdopodobnie 2 lata później zaczęłam uczęszczać na kolejne zajęcia. Tym razem był to hip-hop dance, prowadzony w osiedlowym klubie sportowym przez młodego tancerza amatora, lecz widać było, że znał sie na rzeczy. Były to zajęcia rekreacyjne, które nie wychodziły po za salę treningową. Ten sam klub sportowy organizował również wakacyjne obozy taneczne w Dźwirzynie, których jak wiadomo ominąć nie mogłam. Na takich obozach byłam 2 lub 3 razy, ale w pamięci zostało bardzo wiele. Po tym na jakiś czas moje tańczenie się skończyło, aż do 2015 roku, podczas obozu młodzieżowego w Bułgarii. Wiadomo pojechałam się tam rozerwać, zawrzeć nowe znajomości i poznać miejscowe atrakcje. Niespodziewanie okazało się, że trafiłam na kolejny obóz taneczny. Tym razem każdego dnia przez 2 tygodnie prowadzona była dla obozowiczów Zumba. Byłam przeszczęśliwa, że znowu powraca w moim życiu taniec. Dziś w roku 2017 ponownie ''zastygłam'' ruchowo, lecz w najbliższym czasie odbędzie się Zumba charytatywna dla chorej dziewczynki, na którą planuje pójść. W maju tego roku także mam zamiar zapisać się na Zumbę. Mam nadzięję, że i to mi się uda.

Załączę kilka nagrań z występów, jakich udało mi się odnaleźć, w których uczestniczyłam.

P.S bez wzruszenia nie potrafię oglądać tych nagrań.  :)


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz